Nie samą mechatroniką człowiek żyje, dziś po 11 latach pożegnałem swój najlepszy samochód, jaki do tej pory miałem. Mowa o niezawodnym, ale leciwym Reno Megane I z silnikiem 1,4 16V z 2000 roku.Samochód idealny na gaz, mało awaryjny w miarę odporny na rdzę, przez 10 lat służył niezawodnie, ostatni rok niestety już coraz bardziej doskwierały awarie oraz rdza i ta kumulacja doprowadziła go do miejsca złomowania. Życzyłbym sobie oraz innym takiego wozu, przejechał 170 000 i po za wymianą sprzęgła oraz innymi drobnymi wymianami użytkowymi trzymał się dobrze. Może nie był demonem prędkości, ale zawsze docierał do celu. Przestronny z dobrą widocznością, jeździł i mało się psuł, a jeśli już coś mu dolegało, zawsze dojechał do mechanika :). Zostają zdjęcia i miłe wspomnienia, kolega zrobił mi dziś miły dzień i przerobił specjalnie dla mnie to zdjęcie na samej górze, dzięki wielkie.
Kilka zdjęć dla potomnych :)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz