Walcarka wykańczająca z 1904roku - Walcownia huty Szopienice

 


Oto najważniejsze informacje i ciekawostki na temat tej maszyny oraz miejsca:

​1. Przeznaczenie maszyny

​Walcarka wykańczająca to ostatni etap formowania metalu (w tym przypadku głównie cynku). W przeciwieństwie do walcarek wstępnych, które rozbijają grube bloki (kęsy), zadaniem tej maszyny było:

  • ​Nadanie blasze ostatecznej grubości (często bardzo cienkiej).
  • ​Zapewnienie odpowiedniej gładkości powierzchni.
  • ​Uzyskanie precyzyjnych parametrów mechanicznych materiału.

​2. Charakterystyka techniczna (widoczna na zdjęciu)

  • Wielkie koło zamachowe: W tle po lewej widać potężne koło. Jego zadaniem było gromadzenie energii kinetycznej, aby maszyna mogła utrzymać płynność pracy i pokonać opór materiału podczas "brania" blachy przez walce.
  • Układ klatek: Widoczne są masywne, żeliwne stojany, które muszą wytrzymać ogromne naciski.
  • Napęd: Choć na zdjęciu widać głównie mechanikę, takie maszyny w Szopienicach były napędzane potężnymi silnikami elektrycznymi (często jeszcze z początku XX wieku), które zastąpiły wcześniejsze maszyny parowe.

​3. Kontekst historyczny – Szopienice

​Huta w Szopienicach była niegdyś największym producentem cynku na świecie i perłą w koronie koncernu Giesche.

  • Walcownia Cynku: Budynek, w którym prawdopodobnie wykonano zdjęcie, pochodzi z ok. 1904 roku. Jest to zabytek architektury przemysłowej o ogromnej skali.
  • Tradycja: Produkcja w tym miejscu trwała nieprzerwanie przez niemal 100 lat (do 2002 roku). To, że maszyny przetrwały w tak dobrym stanie, to zasługa wpisania obiektu na listę zabytków i powstania tam Muzeum Hutnictwa Cynku.

​4. Znaczenie dzisiaj

​Obecnie te maszyny nie tłoczą już blach na skalę przemysłową, ale stanowią unikatowy zabytek techniki. Szopienicka walcownia jest jednym z najważniejszych punktów na Szlaku Zabytków Techniki. Co ciekawe, wiele z tych urządzeń jest wciąż sprawnych technicznie i bywa uruchamianych podczas pokazów (np. w trakcie Industriady).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz